ZDECYDOWAŁA SIĘ NA ADOPCJĘ KOTKA

  • 03.10.2019, 16:00 (aktualizacja 03.10.2019, 16:53)
  • Klaudia Domagała
20191003_chorykotek.mp4
loadingŁaduję odtwarzacz...
Niecałe 3 tygodnie temu zdecydowała się na adopcję kotka z Miejskiego Schroniska dla Bezdomnych Zwierząt w Żarach. Kotek był pełen życia, bawił się, jadł. Tak było przez kilka dni. Lekarz stwierdził, że kot ma koci katar. Dostał zastrzyk i tabletkę. Leki pomogły tylko na chwilę. Kot nie dożył kolejnej wizyty u weterynarza. Dziewczyna twierdzi, że w schronisku w miocie było więcej kotów. Próbowaliśmy ustalić, czy schronisko wiedziało o chorobie zwierząt. Niestety odpowiedzi nie otrzymaliśmy. Kierowniczki schroniska nie ma - jest na zwolnieniu lekarskim, prezes Zakładu Gospodarki Mieszkaniowej w Żarach wstrzymuje się od komentarza, podobnie jak weterynarz, który odpowiada za stan zdrowia zwierząt w schronisku. Natalia jest zrozpaczona. Wie, że kotka nikt jej nie zwróci. Ale oczekuje, że schronisko pokryje koszty, które poniosła w związku z jego leczeniem.

Niecałe 3 tygodnie temu zdecydowała się na adopcję kotka z Miejskiego Schroniska dla Bezdomnych Zwierząt w Żarach. Kotek był pełen życia, bawił się, jadł. Tak było przez kilka dni. Lekarz stwierdził, że kot ma koci katar. Dostał zastrzyk i tabletkę. Leki pomogły tylko na chwilę. Kot nie dożył kolejnej wizyty u weterynarza. Dziewczyna twierdzi, że w schronisku w miocie było więcej kotów. Próbowaliśmy ustalić, czy schronisko wiedziało o chorobie zwierząt. Niestety odpowiedzi nie otrzymaliśmy. Kierowniczki schroniska nie ma - jest na zwolnieniu lekarskim, prezes Zakładu Gospodarki Mieszkaniowej w Żarach wstrzymuje się od komentarza, podobnie jak weterynarz, który odpowiada za stan zdrowia zwierząt w schronisku. Natalia jest zrozpaczona. Wie, że kotka nikt jej nie zwróci. Ale oczekuje, że schronisko pokryje koszty, które poniosła w związku z jego leczeniem.

Klaudia Domagała

Podziel się:

Oceń:


Komentarze (1)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.

Jolka
Jolka 04.10.2019, 13:04
Też dwa tygodnie temu adoptowalam dwa koty , kotkę i kocurka. Po dwóch tygodniach kotka odeszła chociaż jeździłam z nią do weterynarza w schronisku. Przeżyłam szok i rozpacz został mi teraz tylko kocurek na razie jest ok ale jaka mam gwarancję że przeżyje.Wydaje mi się że schronisko za wszelką cenę chce się pozbyć kotów i dlatego też oddają chore i mają problem z głowy.

Pozostałe